Srodek Shinjuku, osme pietro, knajpka z widoczkiem, a w srodku goraco jak w piekle. To za sprawa wielkiej patelni-blatu umiejscowionej na stole. Na malej powierzchni pomieszczenia miesci sie tylko kilka podobnych niskich stolow, ale wszytkie one generuja temperature trudna do zniesienia.
Gospodarz przynosi ebi okonomiyaki [czyli z krewetkami] i przygotowuje nam stol – wylewa olej, miesza zawartosc miseczki, po czym wysypuje ja na srodek stolu. Okonomiyaki, to po mojemu omlet
Miseczka, ktora dostaje sie od kelnera wypelniona jest: ciastem, kapusta, papryka [malo] i surowym jajkiem. To wszystko miesza sie w miseczce i wylewa na srodek. Kiedy jedna strona jest zrumieniona, calosc przerzuca sie na druga strone. Proste jak drut i gotowe w 5 minut
Ebi trzeba wczesiej zaczac podsmazac obok, aby potem tylko je przeniesc na wierzch obroconego juz okonomiyaki. Teraz wystarczy posypac suszona ryba, polac przyprawami, i…
Oishi!
[jak w telewizji]