Piwo Yebisu // Yebisu beer

12 03 2008

silent & YebisuJade & Yebisu

Radek wskoczył do sklepu, w którym ja już błądziłam od kilku minut, i od razu wynalazł półkę z piwem. Jak dla mnie, wybór był prosty: Kirin. Ale Radek nie znając tej marki, zaczął wybrzydzać. Wolałby YEBISU…. tha kto zna Neon Genesis Evangelion ten kojarzy ;) Nastapiła chwila rozpaczy, ponieważ nie mogliśmy odnaleźć Yebisu. Jednak nie na długo.Nie znaleźliśmy 6-pack’ów, ale biedne samotnie stojące puszki momentalnie trafiły w nasze ręce ;>
—!—–Oczywiście zbieramy kolekcje miejscowych puszek —!—-

——————————–

Radek jumped in to the shop where I was wandering among shelves for 5min and in one quick action found place with cans of local beer. As for me the choice was easy: Kirin. However, not knowing the brand, he decided that better would be Yebisu [who knows Neon Genesis Evangelion here?]. Moment of tears and despair was quickly gone, after we noticed that Yebisu stand just few steps further. Not in six-pack, but just as single cans ;)
We took several cans… and was going to be back soon.
—-! We start our beer cans collection here !—-





Pierwsze zakupy // First groceries

12 03 2008

mała uliczka obok sklepu

Po pierwsze Yebisu – ale o tym bedzie osobna notka,
po drugie Kirin
po trzecie i najwazniejsze mily starszy pan w sklepie, ktory dokladnie pokazal ile mamy zaplacic za wyzej wymienione wysmienitosci. Plus, gdy zapytal gestem [jako, ze po angielsku najwidoczniej mowil tak samo dobrze jak ja po japonsku], czy wiemy jak przy gotowac Ramen, my kiwnelismy przytakujaco, a mily starszy pan nie zastanawiajac sie dlugo wsadzil oba pojemniki z naszym jutrzejszym sniadaniem do mikrofalowki i nastawil na samemu sobie dobrze znany czas i w ten oto sposob poranny posilek stal sie dzisiejsza kolacja. No nic, rano wymyslimy cos innego. Dobrze natomiast wiedziec, ze mamy sprzymierzenca w sklepie spozywczym, ktory wytlumaczy co jak gdzie i z czym

——————————

First of all: Yebisu – you may expect separate note on this subject,
Second: Kirin,
And third and the most important: nice old man in the shop who showed us [manualy] how much cost our shopping [even if the price was displayed in front of our eyes]. After, he asked something about Ramen and showed something by his hands [his English was on the same level as our Japanese :) ], we said “hai” not knowing what exactly he meant, and our Ramen went to microwave. In few minutes our tomorrow’s lunch baceme our today’s supper, haha
Nothing happend, we can think out lunch tomorrow…
Most important is that clerk wanted to help us and gave some guidelines where to look for what in the shop ;) We will visit again this shop for sure. Regards for old man





Lotniska // Airports

12 03 2008

Helsinki lotniskoStacja Shinjuku po N’EXie

Chyba w Helsinkach na lotnisku dotarlo do nas, ze rzeczywsicie lecimy do Japonii. Jako, ze Finnair otworzyl sie na Azje [oj, bardzo], to zdecydowana wiekszosc pasazerow stanowili Azjaci. Nigdy tylu nie widzielismy na raz, haha
Zaskoczyla nas troszke organizacja nawolywania do poszczegolnych bramek [Gate]: gdzie przodowal chinki i japonski, na przemian z finskim oczywiscie, a angielski zostal zepchniety gdzies na bok. Tu chyba pierwszy raz poczulismy sie jak Gaijini.
“Ci wstretni gaijini nic nie rozumieja, wiec musimy im specjalnego nawolywacza angazowac”

Naprwde czuli sie jak u siebie. Przepychali sie wszerz kolejki z japonskimi okrzykami, dziewczyny byly male i glosne, i duzo ich bylo, [i wszystkie wygladaly podobnie?]. Mam wrazenie, ze gdybym mowila w kolko samoglaske ‘Eeee’, przerywajac ja czaem jakas sylaba, to brzmialabym podobnie XD

Z kolei Narita jest.. ogromna! Tam zgubilismy sie zaraz po wyjsciu z rekawa. Albo inaczej. Zwatpilismy. Wszyscy znikneli, kiedy my bylismy w lazience. Szybko okazalo sie, ze za drzwami, ktore wzielismy za windy, kryje sie szybki wachadlowiec [takie metro], ktory cichaczem podbiera pasazerow i zabiera ich na Terminal ;) Dobry kawal.

W Japonii obowiazuje ciekawa procedura celna. Jeszcze na pokladzie zostly nam rozdne karty obwolujace nas ALIENAMI. Na karcie nalezalo wypisac szczegoly pobytu, co wwozimy, sumy yenow [jeny! rany!], odciski palcow, specjalna fotka… [dobrze ze nie wywalilam jezyka]. Obsluga jest bardzo bardzo mila, nosi blekitne mundurki i biale rekawiczki……… i mowia po angielsku ;) Wysslam z nich tyle mapek i informtorow ile sie dalo ;)

————————–

It was probably in Helsinki airport… the idea struck us that we actualy are flying to Japan. As Finnair opened many connections to Asia, we could see that most of the passangers were Asians. That’s why operators of the flights were speaking rather Chinese and Japanese, mixed with Finnish, then English. In fact English was on the far end of the languages list.
It was here where first time we felt like gaijin, haha

People were everywhere. They probably felt like in home airport even if they still were in Helsinki. Little girls, dressed up, with tons of make up were talking loudly [screaming?], laughing, making this funny noise “eeee?”… Everyone was walking in own direction, mostly opposite then others or accross the queue. Real hell [I hate crowds]

What about Narita? It is huge. We got lost just after leaving the plane, haha. Well, we went to toilet and after coming back to the hall it looked empty. We didn’t know where went all people until we saw some doors open. It was for the fast train that connects Arrivals with Main Terminal but we didn’t see any arrows with info… sense of humour?

Crossing border procedure is very long. It started on the plane when we recieved a form to fill. It annonced us to be ALIENS. Well, I understnad Foreigners, but Aliens? We had to declare items, amount of money, address of stay etc. Most funny was picture. I had to stay focused not to do some funny face. I don’t like being photographed..
Employees there are very friendly and calm. They speak English and give maps etc. very usuful, so I took as much as I could.